Cześć Marsjanie (ciekawe, czy każdy tak zaczyna?) i Marsjanki! Grając kilka lat temu (a może i więcej niż kilka?) w Take on Mars marzyłem o mniej zbugowanej wersji tego, jakże wyśmienitego symulatora. Widok nóg, dziura w szybie hełmu i uciekające ze świstem powietrze. Taśma klejąca, dymiące się zgliszcza i... Czerwona Planeta! A teraz to wszystko w pełnej wersji gry i to tuż po moich 40 urodzinach - tak, dalej gram i dopóki nie polecę na Marsa, albo nie przerzucę "świadomości" na nośnik kwantowy grał będę. Dziękuję za Wasz wkład w (między innymi moją) dobrą zabawę, możliwość odwiedzenia innej planety oraz zostania (jak w "Marsjaninie") botanikiem - Mars zadrży przed moją botaniczną mocą! ;)
0.031515